Aktualności

31.10.2010

Derby Warszawy w II lidze mężczyzn dla siatkarzy MOS Wola

Siatkarze MOS Wola wygrali z dotychczasowym liderem rozgrywek II ligi mężczyzn, pokonując 3:1 AZS Uniwersytet Warszawski w meczu rozegranym w hali przy ulicy Rogalińskiej.

  • Konrad Nassalski atakuje w meczu MOS Wola - AZS Uniwersytet 3:1
    Konrad Nassalski atakuje w meczu MOS Wola - AZS Uniwersytet 3:1
  • Atak drużyny MOS Wola w meczu z Uniwersytetem
    Atak drużyny MOS Wola w meczu z Uniwersytetem
  • Atakuje Paweł Sutyniec z prawego skrzydła w meczu z AZS UW
    Atakuje Paweł Sutyniec z prawego skrzydła w meczu z AZS UW
  • Atak gości w aut , obok bloku MOS-u w meczu MOS Wola - AZS UW
    Atak gości w aut , obok bloku MOS-u w meczu MOS Wola - AZS UW
  • Alan Wasilewski i Paweł Sutyniec w walce na siatce w meczu z AZS UW
    Alan Wasilewski i Paweł Sutyniec w walce na siatce w meczu z AZS UW

 

 MOS Wola Warszawa - AZS Uniwersytet Warszawski 3:1 (25:18)(16:25)(25:22)(28:26)

Prezentujemy relację z meczu Strefy Siatkówki:

 

"W derbach stolicy było wszystko, czego można spodziewać się dobrym pojedynku - gorąca atmosfera, walka o każdą piłkę i duże emocje. Lepsi okazali się podopieczni Krzysztofa Wójcika wygrywając spotkanie 3:1, ale w powietrzu pachniało tie-breakiem...


Siatkarze z Woli podeszli do meczu z rywalem zza między bardzo skoncentrowani. W końcu w sobotnie popołudnie na Rogalińskiej podejmowali lidera grupy trzeciej - AZS UW Warszawa. Już pierwsze akcje

tego spotkania pokazały, że oba zespoły na zagrywce nie zamierzały wstrzymywać ręki. Przy stanie 4:4 przez

blok MOS-u przebił się Wojciech Pytlarz, a chwilę później atakujący akademików zdobył punkt z zagrywki, celując w Witolda Pawlewicza i podopieczni Edwarda Skorka wyszli na dwupunktowe prowadzenie (6:4). Sytuacja na boisku zmieniała się jak w kalejdoskopie. Dwie kontry gospodarzy sprawiły, że w pierwszym secie ponownie był remis (6:6), następnie asa serwisowego dołożył Mariusz Schamlewski, w ataku pomylił się Pytlarz i na prowadzenie wyszła drużyna z Woli (13:10), jednak natychmiast te straty zostały prawie zniwelowane (13:12). Kiedy na linii końcowej stanął Tomasz Wasilewski ekipa Krzysztofa Wójcika ponownie odskoczyła na kilka punktów, sukcesywnie powiększając przewagę. W końcówce seta bardzo aktywny był Paweł Sutyniec. Atakujący MOS-u był bezwzględny wobec akademickiego bloku, z zimną krwią wykorzystując kontry. Pierwsza odsłona derbów Warszawy zakończyła się zwycięstwem gospodarzy 25:18.

 

Drugą partię z wysokiego C rozpoczęli podopieczni Edwarda Skorka. Po serii błędów miejscowych, siatkarze z Uniwersytetu Warszawskiego prowadzili 8:2, a kroku dotrzymywać im starał się jedynie Sutyniec. Pod koniec seta przewaga akademików wynosiła już dziewięć punktów. Po ataku

Jarosława Bączyka i nieudanej kiwce rozgrywającego MOS-u na tablicy było 20:11. Wynik

seta ustalił Adam Pempiak (25:16).

 

Po zmianie stron

zespół AZS-u poszedł za ciosem. Duet Damian Tomaszkiewicz - Adam Pempiak dał podopiecznym Edwarda Skorka prowadzenie 4:2, ale na odpowiedź siatkarzy z Rogalińskiej długo czekać nie trzeba było. Potężnie ze skrzydła zaatakował Sutyniec, dokładając punkt bezpośrednio z zagrywki i było już 4:4. Błyskawicznie odpowiedział Pytlarz, dzięki czemu inicjatywa w tym secie ponownie leżała po stronie AZS-u UW (7:4, 10:7). Ale w szeregi akademików wdarło się rozluźnienie. Przyjezdni zaczęli popełniać proste błędy, a ich przewaga zaczęła gwałtownie topnieć. Przy stanie 11:11 na dwa punkty odskoczyła drużyna MOS-u, ale po chwili ponownie był remis 15:15. Od tego momentu gra się wyrównała, a żaden z zespołów nie potrafił wypracować znaczącej przewagi. Dopiero w końcówce pojedynczy blok postawił  Adrian Bartczak, ze skrzydła uderzył Sutyniec i ekipa wolan prowadziła 23:19, wygrywając 25:22.

 

Największe emocje towarzyszyły czwartej partii, w której inicjatywa należała do podopiecznych Edwarda Skorka. Przy stanie 5:5 akademicy odskoczyli na 8:5. Miejscowi dwukrotnie odrabiali straty 19:19, 22:22, ale zespołem przeważającym nadal pozostawali studenci z Uniwersytetu Warszawskiego. Kiedy wydawało się, że tie-break jest tylko kwestią czasu w ataku pomylił się Pytlarz, dzięki czemu beniaminek II ligi mógł na swoje konto dołożyć kolejne trzy punkty."

Źródło: Siatka.org. Tomasz Tadrała

Drukuj
PDF
Powiadom
Powrót

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy