Aktualności

01.04.2017

Drugoligowy zespół siatkarzy MOS Wola ponownie wygrał z Legią, tym razem 3:1 i udowodnił, że był najlepszą drużyną II lgi

Drugoligowy zespół siatkarzy MOS Wola pokonał 3:1 drużynę Legii w hali przy Rogalińskiej i to było drugie zwycięstwo w fazie play-off. Drużyna z Woli udowodniła swoją dominację w grupie drugiej II ligi mężczyzn i obecnie przystąpi do rywalizacji z czołowymi zespołami innych grup w walce o awans do I ligi. Gratulacje!

  • Atakuje Mateusz Rećko, który udanie zastąpił kapitana Kańczoka, który nie grał ze względu na kontuzję.
    Atakuje Mateusz Rećko, który udanie zastąpił kapitana Kańczoka, który nie grał ze względu na kontuzję.

UMKS MOS Wola Warszawa - Legia Warszawa 3:1 (25:17)(25:22)(24:26)(25:11)

Skład MOS Wola:

Wójcik, Wasilewski, Rećko, Kacperkiewicz, Siewierski, Wojtulewicz, Jaglarski (libero) oraz Pacholczak, Grot, Grzymała, Malangiewicz.

 

Drużyna gospodarzy przystąpiła do meczu bez swojego kapitana Mateusza Kańczoka, który uległ kontuzji i nie mógł wystąpić. Zastąpił go na ataku Mateusz Rećko z zespołu juniorów. Kibice przy Rogalińskiej mogli za to obejrzeć w akcji Alana Wasilewskiego, który w ubiegłym sezonie występował w Bundeslidze i zdobył tytuł mistrza Niemiec z Friedrichshafen, a w tym sezonie grał w zespołe Sollingen w Bundeslidze. Rozgrywki w Niemczech zakończyły się i Alan wrócił do swojego macierzystego klubu MOS Wola i wspomógł swoich kolegów.

W dwoch pierwszych setach drużyna z Rogalińskiej utrzymywała niezły poziom gry i wyraźnie wygrała dwa sety. W trzeciej partii siatkarze z Woli prowadzili 16:11, wydawało się, że niebawem zakończą zwycięsko mecz bez straty seta, ale nastąpiła dekoncentracja w drużynie gospodarzy, co skwapliwie wykorzystali siatkarze Legii i wygrali końcówkę seta 26:24.

W czwartym secie podrażnieni gospodarze od początki zdecydowanie poprawili poziom gry i bardzo wysoko pokonali zespół Legii.

 

A oto relacja z meczu, którą zamieścił portal Strefa Siatkówki:

Rewanżowe starcie pomiędzy dwoma warszawskimi drużynami zapowiadało się emocjonująco, ze względu na niezwykle wyrównane pierwsze spotkanie, w którym MOS odniósł wyjazdowe zwycięstwo 3:2. Legioniści potrzebowali wygranej, aby doprowadzić do trzeciego meczu i przedłużyć swoje marzenia o dalszej walce o I ligę. Spotkanie okazało się jednak widowiskiem dość jednostronnym. Siatkarze z Woli triumfowali w czterech setach i mogą już myśleć o turnieju półfinałowym II ligi mężczyzn.

Mecz rozpoczął się od popsutej zagrywki gospodarzy. Dobry początek zanotował środkowy gości – Daniel Rosa, którego punkty w ataku i bloku dały Legii prowadzenie 4:2. Częsta i zarazem skuteczna gra środkiem była jednak przeplatana błędami własnymi, które uniemożliwiły Legionistom utrzymanie prowadzenia. Widowiskowy atak Michała Wójcika z przyspieszonej piłki dał gospodarzom prowadzenie 8:7. Przewaga MOS-u powiększyła się po tym, jak Wiktor Siewierski popisał się skutecznym blokiem, a dwa punkty w ataku dorzucił Mateusz Rećko, który zastępował w wyjściowym składzie kontuzjowanego Mateusza Kańczoka (12:9). Po stronie Legii rzucała się w oczy niepewność w przyjęciu, zaś po stronie MOS-u doskonałe zgranie na linii Wojtulewicz-Wójcik. Rozgrywający wolskiej drużyny regularnie wykorzystywał ustawienie, w którym Wójcik atakował z prawego skrzydła. Swoboda w grze gospodarzy pozwalała im nie tylko utrzymywać przewagę (15:12), ale szybko ją powiększać (16:12, 18:13). Poza licznymi i różnorodnymi zagraniami Wójcika punkty MOS-owi przynosiły bloki Alana Wasilewskiego i ataki Rećko (21:13). Zawodnicy z Rogalińskiej osiągnęli wyraźną przewagę w każdym elemencie, bowiem poza dobrą postawą na siatce świetnie przyjmowali i bronili. W końcówce seta z jak najlepszej strony pokazał się Adrian Kacperkiewicz, który pojedynczym blokiem doprowadził do piłki setowej (24:15), a chwilę później skończył pierwszą partię atakiem po skosie (25:17).

 

Pierwsze akcje drugiego seta wydawały się być kontynuacją obrazu gry z premierowej odsłony tego meczu. Wciąż Legioniści byli nieskuteczni w ataku, a gospodarze bronili i przyjmowali piłki w punkt. I choć atak Rosy ze wznoszącej piłki i blok Pawła Sęka pozwoliły im cieszyć się prowadzeniem 4:2, zawodnicy z Woli szybko zaczęli udowadniać, że wygranie przez nich fazy zasadniczej w 2. grupie II ligi nie było dziełem przypadku. Do kanonu ich zagrań z pewnością zaliczyć już można akcję, w której Kacperkiewicz posyła atomową zagrywkę, a następnie w razie piłki wracającej na stronę MOS-u dostaje on wystawę na drugą linię i zdobywa punkt w widowiskowy sposób (5:5). Dwa kolejne asy serwisowe Kacperkiewicza dały gospodarzom prowadzenie 7:5. Pomimo przewagi na boisku, jak również na tablicy wyników, MOS nie potrafił ustrzec się dużej liczby błędów, które były determinantą szarpanej gry. Prowadzenie zmieniało się niczym w kalejdoskopie, jednak wynik wciąż utrzymywał się w okolicy remisu (11:11). Dobry fragment gry wszystkich skrzydłowych w zespole gospodarzy (Rećko, Wójcik, Kacperkiewicz) umożliwił im odskoczenie od rywali na cztery punkty (19:15). Zmorą MOS-u były jednak serie wciąż popełnianych błędów, które dawały Legii nadzieję na zwycięstwo w tej partii (18:20). Przy tak niestabilnej postawie obu zespołów czynnikiem mogącym zdecydować o zwycięstwie stało się zaangażowanie, które ewidentnie było po stronie gospodarzy. Jaglarski z Wojtulewiczem dwoili się i troili w obronie, a kibice byli świadkami coraz dłuższych i zaciekłych wymian. Ostatecznie MOS wygrał 25:22 i był coraz bliżej awansu.

Przegrana końcówka poprzedniej partii nie wpłynęła mobilizująco na siatkarzy Legii, którzy wyszli na trzeciego seta bez odpowiedniej koncentracji. Ich liczne błędy wespół z blokiem Siewierskiego i atakiem Wójcika z szóstej strefy doprowadziły do stanu 5:1 dla MOS-u. Dwa punkty Rećko w ataku sprawiły, że przewaga gospodarzy urosła już do sześciu punktów (7:1). Głównym architektem dobrej postawy siatkarzy z Woli był bez wątpienia Marcin Wojtulewicz, który posyłał piłki we wszystkie strefy. Duża przewaga MOS-u utrzymywała się do stanu 10:4, kiedy to Legioniści dali sygnał, że jeszcze się nie poddali. Kilka skutecznych zagrań Sęka i Staniszewskiego sprawiło, że wynik wyglądał już o wiele lepiej z perspektywy Legii (8:11). Lekarstwem na kłopoty MOS-u okazali się w tym momencie dwaj juniorzy – Rećko i Kacperkiewicz, którzy odbudowali przewagę swojego zespołu (14:8). Gościom dotychczas ewidentnie brakowało lidera, na którego powoli zaczął wyrastać Paweł Sęk. Bardzo dobra postawa atakującego Legii w połączeniu ze świeżością, którą dał Mateusz Grodzicki, szybko odmieniły sytuację na boisku i ku zdziwieniu miejscowych kibiców na tablicy ukazał się wynik 16:16. Trener MOS-u Krzysztof Wójcik przeprowadził liczne zmiany – na boisku pojawili się Pacholczak, Grot i Grzymała. Zmieniło to jednak niewiele, a pobudzeni Legioniści zaczęli osiągać przewagę (18:16, 20:17, 23:20). Wtedy to przypomniał o sobie Michał Wójcik, który nie wstrzymał ręki w tym trudnym momencie, a jego zagrywki doprowadziły do stanu 23:23. Skończona kontra Grota dała pierwszą piłkę meczową dla MOS-u (24:23), jednak trzy ostatnie akcje padły łupem gości, którzy wygrali seta 26:24.

Zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem psychologiczna przewaga na początku czwartej partii powinna leżeć po stronie Legii. Gospodarze nie zapomnieli jednak, o co walczą i pełni optymizmu kontynuowali dobrą grę z pierwszych dwóch i połowy trzeciego seta. As serwisowy Wójcika i atak Kacperkiewicza kończący długą wymianę dały MOS-owi trzypunktową przewagę (3:0), która utrzymywała się do stanu 6:3. Seria doskonałych zagrywek Kacperkiewicza powiększyła przewagę do 9:3. Podłamani świetną postawą rywali Legioniści popełniali proste błędy i sami uniemożliwiali sobie odrobienie strat, które ciągle się zwiększały (4:12). Dwie kapitalne zagrywki Wiktora Siewierskiego dopełniły obrazu rozpaczy w grze Legii (14:4). Nie wydawało się, by goście wierzyli w swoje cudowne odrodzenie, które zaprezentowali w poprzedniej partii. Teraz czekali już właściwie na koniec spotkania. Tymczasem mający przewagę MOS wcale nie lekceważył rywali i za sprawą licznych obron, skutecznych kontr i zminimalizowaniu błędów własnych systematycznie powiększał przewagę (18:7). As serwisowy Kacperkiewicza na 21:9 właściwie dał odpowiedź na pytanie, kto wygra mecz, lecz postawił nowe – czy Legia zdoła przekroczyć granicę dziesięciu punktów. Legionistom udała się ta sztuka, jednak z końcowego wyniku nie mogli być zadowoleni. MOS wykorzystał pierwszą piłkę meczową, dzięki blokowi Alana Wasilewskiego (25:11). Siatkarzy z Woli czeka zatem ostateczna batalia o awans do I ligi mężczyzn.

UMKS MOS Wola Warszawa – Legia Warszawa 3:1
(25:17, 25:22, 24:26, 25:11)

pierwszy mecz: 3:2 dla MOS-u Wola
awans do finału: MOS Wola Warszawa

Składy zespołów:
MOS: Wojtulewicz (1), Kacperkiewicz (16), Siewierski (8), Rećko (12), Wójcik (15), Wasilewski (5), Jaglarski (libero) oraz Pacholczak, Grzymała (2), Malangiewicz i Grot (2)
Legia: Górski, Kaczorowski (4), Belczyk (6), Sęk (15), Godlewski (2), Rosa (4), Cybulski (libero) oraz Szewczyk (1), Grodzicki (5), Staniszewski (4) i Słowiński (libero)

autor:

Drukuj
PDF
Powiadom
Powrót

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy