Aktualności

20.10.2012

Inauguracja II ligi mężczyzn na Rogalińskiej w rytm międzyrzeckich wuwuzeli.

Po raz pierwszy w tym sezonie zaprezentował się w hali przy ul.Rogalińskiej nowy zespół II-ligowy MOS Wola. Niestety, inauguracja wypadła nie najlepiej.Nasz młody zespół zjadła trema,a beniaminek II ligi z Międzyrzeca Podlaskiego, wspierany kibicami z wuwuzelami, wykazał dużo ambicji, waleczności i zasłużenie pokonał MOS Wola 3:1.

  • Atakuje Adam Sobolewski z MOS Wola
    Atakuje Adam Sobolewski z MOS Wola
  • Drużyna siatkarzy MOS Wola w czasie przerwy
    Drużyna siatkarzy MOS Wola w czasie przerwy
  • Atakują siatkarze Międzyrzeckiej Trójki przy dwubloku siatkarzy MOS Wola
    Atakują siatkarze Międzyrzeckiej Trójki przy dwubloku siatkarzy MOS Wola

UKS Międzyrzecka Trójka, beniaminek II ligi, przed tygodniem sprawił niespodziankę i na inaugurację tegorocznych rozgrywek pokonał u siebie zespół Żyraradowianki 3:1.

Ambitna drużyna z Międzyrzeca Podlaskiego poszła za ciosem i w drugiej kolejce, w meczu z MOS Wola Warszawa w hali przy ul. Rogalińskiej zagrała znowu dobry mecz i wygrała w Warszawie.

MOS Wola Warszawa - UKS Międzyrzecka Trójka 1:3 (23:25)(25:21)(22:25)(17:25)

MOS Wola: Dmowski, Cichocki, Smoliński, Sobolewski, Urbański, Obermeler, Bujniak (libero) oraz Skwarek, Sęk, Turkot, Osiecki, Monkiewicz.

UKS Miedzyrzecka Trójka: Nowacki, Ostapowicz, Jesień, Sobieszczak, Łęgowski, Wieczorek, Szaruga (libero) oraz Musiał, Kondraciuk.

Widzów: 150

Od początku niewielką przewagę uzyskała drużyna gospodarzy. Siatkarze MOS Wola prowadzili w meczu przez większość pierwszej partii, aż do stanu 19:19. Poziom meczu w tym okresie nie był najwyższy. Obydwa zespoły popełniały wiele błędów własnych. W tej częśći meczu w drużynie gospodarzy dużo ataków kończył Adam Sobolewski. Goście imponowali walecznością w obronie i kilka razy podbili bardzo trudne piłki. W końcówce seta lepiej zagrali goście, popełniali mniej błędów i to oni wygrali seta 25:23, choć wydawało się, że siatkarze gospodarzy powinni tego seta pewnie wygrać.

W drugim secie równa walka toczyła się do stanu 8:8. Potem zespół gospodarzy uzyskał przewagę i było 12:9, 14:10 dla MOS Wola. Gospodarze utrzymywali bezpieczną przewagę do końca partii. Gra falowała i obok ładnych akcji publiczność oglądała serie prostych błędów. Obydwa zespoły psuły mnóstwo zagrywek. Set wygrany pewnie przez MOS Wola 25:21.

Trzecia partia toczyła się przy przewadze zespołu gości. Siatkarze Międzyrzeckiej Trójki wspierani byli dopingiem przez liczną grupę przyjezdnych kibiców, którzy uzbrojeni w trąbki typu wuwuzele, cały czas głośno dopingowali swoich ulubieńców. Goście prowadzili 5:3, 7:5,12:8, 15:10. W zespole gospodarzy widać było wyraźnie brak zgrania rozgrywających ze środkowymi. Kilka akcji przez środek siatki kończyło się nieporozumieniami na poziomie młodzików lub środkowi gości blokowali ataki miejscowych. Goście natomiast imponowali grą obronną i dobrze radzili sobie w ataku, mimo że nie imponowali wzrostem. W drużynie gospodarzy niezłe było przyjęcie, ale nie przekładało się to na skuteczność w ataku. Dobrze grał w zespole gospodarzy Tomasz Urbański, ale nie wystarczyło to, by uzyskać przewagę. Set dla gości 25:22.

Czwarty set to już znaczna dominacja siatkarzy z Międzyrzeca.  Na początku prowadził MOS Wola 7:5, ale za chwilę było już 10:7 dla gości, po kilku fatalnych błędach siatkarzy gospodarzy. Potem goście grali coraz pewniej, byli na fali i niesieni dopingiem swoich kibiców zupełnie dominowali na boisku. Set dla UKS-u Międzyrzeckiej Trójki 25:17.

Debiut we własnej hali na Rogalińskiej nie wypadł więc okazale dla zespołu MOS Wola. Jeszcze dużo pracy czeka drużynę i trenera Krzysztofa Wójcika, aby wykorzystać potencjał tkwiący w młodych, niedoświadczonych zawodnikach. Mamy nadzieję, że praca przyniesie efekty i w następnych meczach zobaczymy lepszą grę i mniej błędów naszego zespołu.

dodał; Xawery

Drukuj
PDF
Powiadom
Powrót

Komentarz (1)

Dodaj komentarz
  • Słabo wygląda ta drużyna. Przed laty MOS Wola w II lidze to była firma. Teraz zupełnie jak nie MOS, brak bloku i niscy zawodnicy gości szaleli w ataku.A na dodatek kibice gości śpiewali:"gramy u siebie", bo rzeczywiście kibice MOS-u byli jak śnięci i wcale nie pomagali.
    tomaszek
    2012/10/21 23:49