Aktualności

07.10.2012

Michał PECIAKOWSKI - wychowanek MOS Wola w austriackiej Bundeslidze.

Po Alanie Wasilewskim, o którym pisaliśmy niedawno, dziś prezentujemy kolejnego wychowanka MOS-u, który w bieżącym sezonie zagra w lidze zagranicznej. Przedstawiamy sylwetkę Michała Peciakowskiego i wywiad z siatkarzem.

  • Sylwetka Michała Peciakowskiego ze strony klubowej
    Sylwetka Michała Peciakowskiego ze strony klubowej
  • Michał Peciakowski
    Michał Peciakowski

Michał Peciakowski to kolejny wychowanek MOS Wola, który w rozpoczynającym się sezonie gra w lidze zagranicznej. Michał gra w austriackiej 1.Bundeslidze, w klubie URA Arbesbach.

Michał jest już bardzo doświadczonym siatkarzem i przeszedł długi siatkarski szlak.

W MOS Wola Michał Peciakowski  trenował i grał z wielkim powodzeniem w latach 1993-2000.W tym czasie zdobył w barwach MOS Wola tytuł mistrza i wicemistrza Polski juniorów  oraz wicemistrza Polski kadetów. Dwukrotnie nagradzany był jako najlepszy rozgrywający młodzieżowych mistrzostw Polski. Grał w reprezentacji Polski juniorów w latach 1995-2000. Michał świetnie potrafił łączyć naukę z uprawianiem sportu. W czasie nauki w Liceum Ogólnokształcącym  im. gen. Władysława Andersa w Warszawie otrzymywał stypendium premiera dla najlepszych uczniów w Polsce. Ciekawe wspomnienia Michała z czasów gry w MOS Wola można przeczytać w książce autorstwa Krzysztofa Zimnickiego pt.”Międzyszkolny Ośrodek Sportowy Wola 1965-2010”.

Po ukończeniu wieku juniora Michał Peciakowski przez kilka sezonów grał w Plus Lidze: najpierw w Morzu Szczecin (2000-2003), a potem w AZS Politechnice Warszawa (2003-2005). Ukończył studia i został magistrem socjologii.

W  następnych latach 2005-2007 był czołowym zawodnikiem w niemieckiej 1.Bundeslidze i grał w SG Eltmann (4 i 6 miejsce w Bundeslidze, udział w Pucharze CEV). W tym czasie Michał ukończył germanistykę na Uniwersytecie w Bambergu. W sezonie 2007/2008 grał nadal w Niemczech, w Rhein-Main-Volley, ale uległ ciężkiej kontuzji zerwania ścięgna Achillesa.

W latach 2008-2010 grał w 1.Bundeslidze w Austrii, w klubie UVC Graz gdzie był kapitanem i uzyskał tytuł najefektywniej zagrywającego zawodnika w lidze austriackiej.

Obecnie gra i pełni funkcję kapitana w innym austriackim klubie URA Raifeissen Arbesbach.

 

Poprosiliśmy Michała Peciakowskiego aby opowiedział nam o swoim aktualnym klubie w Austrii.

Jak znalazłeś się w tym klubie?

Po kontuzji ścięgna Achillesa w Niemczech, po moim ślubie i dwóch latach gry (powrotu do sprawności) w UVC Graz dostałem propozycję z Union Raiffeisen Arbesbach. To malutki klubik mający swoją siedzibę w liczącym ok. 800 mieszkańców Arbesbach w Waldviertel. Urokliwe miejsce przypominające naszą polska Suwalszczyznę, z podobnymi warunkami klimatycznymi, położone jednak dużo wyżej, bo na średnio 800-1000 m.

Jaki poziom prezentuje Twoja drużyna i jakie miejsce zajęła w austriackiej ekstraklasie?

W pierwszym sezonie mojej gry w tym klubie, w sezonie 2010/2011 zajęliśmy  5 miejsce i tym samym osiągnęliśmy, jak do wtedy,  najlepsze miejsce w historii klubu. W następnym sezonie 2011/2012 polepszyliśmy się , zdobywając brązowy medal mistrzostw Austrii oraz zakwalifikowaliśmy się do finału Pucharu Austrii (finał wygrał Graz) i Pucharu Challenge w obecnym sezonie. W tym sezonie byłem również kapitanem zespołu.

 

A jakie plany macie na nowy, właśnie rozpoczynający się sezon?

Obecny sezon to duże wyzwanie dla tego małego klubu. Waldviertel  to region stosunkowo ubogi. Niełatwo tu o pieniądze, a i nie ma tu też innych zespołów pierwszoligowych. To jest w pewnym sensie duża szansa dla URA, bo jako jedyny przedstawiciel sportu na tym poziomie ma możliwość uczynienia siatkówki "narodowym" sportem tego regionu. Nadchodzący, ciekawy sezon będzie trudno uczynić lepszym ,niż miniony. Wejście do finału jest w Austrii trudne. Trzeba pokonać kilka dobrych, bogatszych klubów. Zobaczymy co da się zrobić.

Jak znajdujesz się w Austrii, czym jeszcze się zajmujesz, czy jesteś tam z rodziną?

Moja kariera sportowa , lub w moim przypadku jedynie przygoda z siatkówką , nie jest jedynym powodem do zadowolenia związanym ze sportem. Odkąd mieszkam w Austrii zajmuję się trenowaniem młodzieży w różnym wieku. Jestem dopiero początkującym trenerem, ale jest już kilku chłopców, którzy zaczynali u mnie i całkiem dobrze sobie radzą. Praca z młodzieżą daje mi dużo powodów do zadowolenia. Aktualnie kończę kurs trenerski i pomimo zdobywanej wiedzy ciągle gdzieś tam w głowie przewijają się ćwiczenia "aplikowane" nam w czasach mosowskich na warszawskiej Woli. W Waldviertel  prowadzę kilka grup w różnym przedziale wiekowym.

Z pozasportowych powodów do zadowolenia? 26 stycznia urodzi się mój potomek. Leon lub Maja. Tego jeszcze razem z moją żoną Marysią nie wiemy.

Życzymy powodzenia , czekamy na meldunki z Austrii i dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiał: Xawery

Drukuj
PDF
Powiadom
Powrót

Komentarz (0)

Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy